Direction: Egypt, Day 3, part 1

SAM_0538

United Kingdom(Great Britain)

Today we are climbing the Sinai or in other words Moses mountain. It’s  one of two highest summits in Sinai Penninsula with 2286 metres high after St Katherine Mountain that measures 2629 metres. It is here that Moses spent 40 days before he was given the Ten Commandments. Today people from all over the world come here to begin their day with prayer as the morning rays of sparkling sunlight appear from behind of the mountain ranges.

We want to admire the sunset from this biblical place as well. So we depart in the evening, about 9.30 pm because the trip from Sharm-el-Sheikh takes more or less 3 hours. Meanwhile two girls join us from another hotel – they are from London too. Our group is small which makes us happy. Apart from the driver and our guide there are only 4 tourists in the minibus.

Our guide  – Israel – shortly sketches the program of our journey that consists of climbing to the Moses Mountain and then sightseeing of the St Kathrine’s Monastery and lunch. After a while, we start a conversation with the girls who are seating behind us and are more than happy that we speak English. As it turns out it’s their last trip and our first, so they share their impressions from Cairo and Luxor that are on our destination list as well. Girls warn us that there are a lot of Beduins in Giza that will even try to stuff the souvenirs into our hands, take our cameras to take a picture or suggest camel riding (which is not so nice after all because camels stink) only to obtain some money. Finally, in Luxor they advise us against going to the banana island where we will find nothing but banana trees and one crocodile in a cage. Bombarded with these and similar arguments we feel that Egypt we expected to see and admire is gone and what is really left is a country full of tourist attractions and fake souvenirs. But still we believe that we will experience even a small part of its ancient history and magic.

The way to get to the mountains seems to be a simple one. It’s dark, soon we drive through mountainous terrains. After about one hour we stop to refresh and get some coffee. For an ordinary European it’s rather strange and highly unhygienic that toilet tissue is given in hand by the person who takes money for using WC cabins. Anyway, as we noticed later, it’s a common practice here as there are a lot of roadside shops and bars with very poor sanitary conditions, so poor that some of them even don’t provide soups. Fortunately, we took  our  own tissues and antibacterial gel – don’t even think about leaving your hotel without it when in Egypt.

We are little tired so we buy some coffee. After a while girls ask Israel to remind them of a Muslim version of Moses’ life (from Arab. Mosa). As it turns out, it does not diverge much, apart from little tiny details, from the Christian story. At the end we agreed with girls that it was the same story as the one presented in the ‘Prince of Egypt’ from Dreamworks. We all laugh and we are happy that our religions are based on the same beliefs as Islam, which means we have lots in common.

It’s time to go. We have more 1 or 2 hours  to reach our destination. In our conversation we move from Egypt to England. However, we are so tired that we decide to take a nap because it’s going to be a long night.

Poland

Dziś wspinamy się na górę Synaj, inaczej Górę Mojżesza. To drugi co do wysokości szczyt na Półwyspie Synaj mierzący 2286 metrów (najwyższy – Góra Świętej Katarzyny – mierzy 2629 m n.p.m). To właśnie tutaj Mojżesz spędził 40 dni i nocy zanim otrzymał od Boga tablice z 10 przykazaniami. Dziś przybywają tu ludzie różnych nacji i wyznań, by wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słońca wychylającego się zza pasm gór, rozpocząć dzień modlitwą do Stwórcy.

My też chcemy podziwiać wschód słońca z tego biblijnego miejsca. Więc wyruszamy wieczorem, około 21.30, ponieważ podróż z Sharm-el-Sheikh trwa około 3 godzin. Po drodze podjeżdżamy pod jeszcze jeden Hotel, skąd dołączają do nas dwie dziewczyny – jak się okazuje później – także z Londynu. Jest dość kameralnie, co nas cieszy, ponieważ w małym mini-busie jest kierowca i nasz przewodnik – Israel – oraz 4 członków wycieczki wraz z nami.

Israel nakreśla krótko plan całej wyprawy. Po zejściu z góry Mojżesza zwiedzimy jeszcze klasztor Świętej Katarzyny, po czym zjemy lunch. Po chwili nawiązujemy dłuższą rozmowę z dziewczynami, które cieszą się, że mówimy po angielsku. Okazuje się, że to ich ostatnia wycieczka, a nasza z kolei pierwsza, więc dzielą się wrażeniami z wypadu do Kairu i Luksoru, które również znajdują się na naszej liście. Ostrzegają nas przed nagabywaczami spod piramid, którzy czyhają tylko na turystów, by wcisnąć im jakąś tanią pamiątkę, a za zrobienie zdjęcia wziąć pieniądze jak również przed jazdą na wielbłądzie, co nie jest zbyt przyjemne. Z kolei w Luksorze odradzają wyspę bananową, na której nie ma właściwie nic oprócz drzew bananowych i jednego krokodyla w klatce. Zarzuceni toną podobnych informacji czujemy, że cały czar Egiptu faraonów nagle prysł, jednak wciąż wierzymy, że może doświadczymy choć cząstki historii i magii sprzed tysięcy lat podczas naszej podróży.

Droga wydaje się być prosta. Jest ciemno, teren nie jest górzysty. Po drodze zatrzymujemy się  w pobliskim sklepiku na kawę i toaletę. Dla zwykłego Europejczyka dość dziwnym i niehigienicznym wydaje się fakt, że papier wydzielany jest przez osobę zbierającą opłaty za skorzystanie z WC. Zresztą jak się przekonaliśmy później jest to nagminne w przypadku wszystkich przydrożnych knajp, sklepików i jadłodajni. Czasem brak jest nawet mydła. Dobrze, że my wyposażyliśmy się w chusteczki higieniczne i żel antybakteryjny, bez czego lepiej nie ruszać się z hotelu.

Nieco zmęczeni podróżą i późną porą kupujemy kawę, z kolei nasze koleżanki proszą Israela, by krótko przypomniał im muzułmańską wersję życia Mojżesza, czyli Mosy (z arab. Mosa). Okazuje się, że niczym nie różni się ona od wersji chrześcijańskiej oprócz kilku naprawdę drobnych szczegółów. Dziewczyny stwierdziły nawet, że to ta sama wersja, jaką przedstawiono w filmie animowanym ‘Książę Egiptu’ wytwórni DreamWorks. Śmiejąc się, przyznajemy im rację, ciesząc się jednocześnie, że nasza wiara chrześcijańska oparta jest na podobnych wierzeniach, co islam, co sprawia, że mamy wiele wspólnego.

Wyruszamy dalej. Tym razem w rozmowie z Egiptu przenosimy się do Anglii. Jednak nieco zmęczeni postanawiamy choć przez chwilę się zdrzemnąć, gdyż czeka nas długa noc.

(to be continued…)

Advertisements
This entry was published on April 27, 2013 at 10:21 am and is filed under Lifestyle, travel. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: